Islandzkie piwo: przewodnik po chmielowych rarytasach z wyspy

Islandzkie piwo

Islandczycy kochają piwo. Mają do tego trunku słabość już od dawna. Swego czasu polubili je tak bardzo, że prędko zostało zakazane. Ze względu na prohibicję mieszkańcy Islandii nie mogli się nim raczyć przez bardzo długi czas – od 1915 aż do 1989 roku, czyli przez ponad 70 lat. Nic dziwnego, że po jej zniesieniu wszyscy dosłownie oszaleli na punkcie napoju z pianką. Poznajcie zawiłe dzieje piwa na Islandii oraz nasze ulubione piwne rarytasy.


To, co dzieje się teraz na Islandii można śmiało określić jako piwomanię. Choć to niewielki kraj, powstała tu spora liczba browarów ważących przeróżne jego gatunki. W ostatnich latach powstaje ich coraz więcej, więc wedle optymistycznych prognoz Islandia może się stać pod względem piwowarstwa drugą Belgią.

Islandczycy zwykli nawet żartować, że chyba więcej niż połowa nacji postanowiła zainwestować swoje oszczędności właśnie w biznes piwowarski. Jeśli jesteście fanami tego trunku, to zapomnijcie o świętowaniu Oktoberfest w Bawarii – jedźcie na Islandię!

Piwne perypetie

Islandczycy pokochali piwo już wieki temu. Tradycja jego warzenia została sprowadzona przez pierwszych osadników, którzy przybyli na wyspę z Norwegii. O upodobaniu wikingów do spożywania tego trunku traktują nawet fragmenty sag.

Ze względu na trudny klimat, jaki panuje na wyspie, wyhodowanie jęczmienia nie było rzeczą łatwą. (Tak na marginesie, przez pół roku mieszkaliśmy na islandzkiej farmie, która słynie z produkcji jęczmienia.) Wiele jęczmiennych poletek ku ubolewaniu wyspiarzy wcale nie zachowywało się zgodnie z oczekiwaniami. Islandczycy w żadnym razie nie zamierzali się jednak poddać. Po pewnym czasie odkryli, jak radzić sobie z tutejszymi kapryśnymi gruntami. Piwa było odtąd pod dostatkiem, a czasem nawet aż za wiele.

Wieki później zauważono, że islandzcy piwosze zdecydowanie za często uprzyjemniają sobie piwną degustacją zimne, wietrzne wieczory. Rozprzestrzeniał się alkoholizm. Co tu dużo mówić, było to bardzo niepokojącą oznaką, przez którą wiele osób zmieniło nastawienie do tego napitku.

Co więcej, spożywanie piwa na Islandii zaczęło być swego czasu także sprawą polityczną. Islandia przez wieki pozostawała pod duńską okupacją. Nietrudno zgadnąć, że duńskie wpływy były widoczne na wielu polach, również w sferze obyczajów.

Duńczycy podobnie jak i Islandczycy nie stronili od raczenia się sporymi dawkami piwa. Ba, podobno przekraczali islandzkie dawki nawet kilkukrotnie. W drugiej połowie XIX wieku zaczęto kojarzyć więc picie piwa z typowo duńskimi obyczajami, czyli czymś zupełnie niepatriotycznym.

Zmęczeni zależnością od Danii Islandczycy marzyli o wyzwoleniu. Władze postanowiły zamanifestować sprzeciw duńskim piwnym wpływom i zakazać spożywania popularnego napoju z pianą. Na wyspie rozpoczął się ruch antyalkoholowy.

Prohibicja na Islandii

W 1908 roku odbyła się społeczna debata, która miała zadecydować, czy piwo nadal powinno być na Islandii dostępne. Piwne dywagacje toczyły się dosłownie w całym kraju, a mieszkańcy wyspy stawili się tłumnie, by w słynnej debacie zagłosować. Głosu nie mogły zabrać kobiety, które nie miały wówczas na Islandii praw wyborczych. Nie pozostawały jednak obojętne w tej kwestii i chętnie udzielały się w społecznej dyskusji.

Piwo jak i inne alkohole przestały być dostępne kilka lat później – w 1915 roku. Mimo wszystko niektórzy mieszkańcy wyspy starali się omijać niewygodne dla nich zakazy. Co ciekawe, niekiedy mieli nawet po swojej stronie lekarzy, będących zdania, że tak restrykcyjne podejście do sprawy nie przynosi nic dobrego.

Pacjenci spragnieni chwili beztroski z kroplą swego ulubionego alkoholu błagali ich o przepisywanie bardzo nietypowych recept. Tym samym na przykład koniak okazywał się doskonałym środkiem na wszelakie dolegliwości kardiologiczne. Wino natomiast pomagało chorym zwalczać problemy z nerwicą, czy też natrętnie powracającymi migrenami. Lekarze za nic w świecie nie zamierzali jednak wypisywać piwnych recept.

Wprowadzenie prohibicji na Islandii niosło ze sobą nie tylko przeobrażenia w kraju, ale i w międzynarodowej gospodarce. Wycofanie ze sklepowych półek alkoholu nie spodobało się zwłaszcza Hiszpanii.

Hiszpania była dotychczas dobrym partnerem handlowym Islandii, a z wyspy na Półwysep Iberyjski wysyłano mnóstwo ryb. Hiszpanie zagrozili jednak, że jeśli do sprzedaży nie powrócą ich wina, to Islandczycy mogą zapomnieć o dalszym partnerstwie.

Islandia w żadnym razie nie mogła sobie pozwolić na podobne straty. Zaczęto się więc zastanawiać, czy aby wino nie powinno zostać wykreślone z listy zakazanych napojów. Tak też się stało – w 1921 roku zalegalizowano czerwone i różowe wino.

W 1935 roku odbyło się kolejne referendum, które przesądziło o kolejnych zmianach w prawie. Niebawem do sprzedaży wróciły mocne alkohole. Nowe postanowienie były dla wielu wręcz kuriozalne, ponieważ wciąż nie można było raczyć się na Islandii piwem mocniejszym niż 2,25%.

Dziwaczny przepis tłumaczono przede wszystkim troską o przyszłość obywateli. Obawiano się bowiem, że wróciłaby sytuacja znana już sprzed lat. Scenariusz miałby wyglądać następująco: Islandczycy znów zaczęliby się raczyć piwem w zbyt dużych ilościach, narażając się na nadszarpnięcie domowego budżetu i zaniedbywanie swych obowiązków. Piwu nadal mówiono stanowcze „nie!”.

Istniał jednak wyjątek od tej prohibicyjnej reguły. Zaledwie jeden uprzywilejowany browar miał wówczas prawo do warzenia piwa. Nosiło ono ujmującą nazwę „Polar Bear”, a przeznaczone było wyłącznie dla spragnionych podniebień Brytyjczyków, a później Amerykanów, którzy stacjonowali na Islandii od czasów II wojny światowej.

Bjórdagurinn, czyli Dzień Piwa

Piwo ostatecznie wróciło na Islandii do łask, ale nastąpiło to dopiero w 1989 roku, czyli po ponad 70-u latach piwnej abstynencji. Jak się pewnie domyślacie to wydarzenie wielkiej wagi. Po dziś dzień jest ono uznawane za bardzo istotny dzień w historii wyspy.

Islandczycy pielęgnują wspomnienie powrotu na stoły chmielowego specjału i 1 marca obchodzą Bjórdagurinn, czyli Dzień Piwa. To dzień szczególny, w którym nie powinno się odmówić sobie wychylenia kufelka, czy dwóch.

SZEŚĆ islandzkich piw, których koniecznie musisz spróbować

Musimy przyznać, że mamy dużo wspólnego z Islandczykami. Jedną z rzeczy, które niewątpliwie nas łączą, jest upodobanie do raczenia się piwem. Na Islandii zdecydowanie jest się czym raczyć, bo masa tu piw, które wprawią w ekstazę wszystkich wytrawnych piwoszy.

Które piwo na Islandii jest najlepsze? Naszym zdaniem jest tu tyle smakowitych piw, że nie sposób wytypować jedno. Ba, głowiliśmy się nawet, by wytypować pierwszą trójkę. Ostatecznie przygotowaliśmy dla Was listę sześciu piw, które wszyscy fani trunku z pianą powinni skosztować podczas pobytu na Islandii.

Islandzkie piwo Leifur Nordic Saison tymianek arktyczny

Leifur Nordic Saison Nr 32

Leifur Nordic Saison, który wyszedł spod ręki browaru Borg Brugghús to uczta dla zmysłów. Ma w sobie niesamowitą świeżość i niezapomniany smak. Piwne aromaty zostały w nim podkręcone pieprzem, miodem, ziołami oraz cytrusami. Pierwsze skrzypce grają pomarańcze. Czuć je bardzo wyraźnie jeszcze przed tym, nim weźmie się pierwszy łyk.

Fantastyczny aromat dodaje Leifurowi także inny składnik – tymianek arktyczny. Tymianek arktyczny to jedno z naszych ulubionych ziół rosnących w islandzkiej tundrze. Poraża powonienie pięknym aromatem. To tymiankowa nuta wzbogacona o niezwykłą kwiecistość. Swoją drogą tymianek arktyczny nie tylko pięknie pachnie i świetnie smakuje, ale i wygląda; ma intensywnie fioletowy kolor.

Żalem byłoby picie Leifura prosto z butelki. Warto przy każdym łyku poczuć jego niezwykły aromat. Jest też na co popatrzeć, bo piwo ma piękny miodowy odcień.

Poza smakiem bardzo podoba się nam także minimalistyczna etykieta Leifura oraz sama nazwa. Piwo zostało nazwane na cześć Leifura Erikssona, który około 500 lat przed Krzysztofem Kolumbem dopłynął do Ameryki Północnej.

Islandzkie piwo Einstok White Ale

Einstök White Ale

Wszystkie piwa produkowane przez browar Einstök są godne polecenia. To niewątpliwie jeden z najlepszych browarów na Islandii. Nas jednak najbardziej uwiódł Einstök White Ale. To kolejne po Leifurze piwo o niezwykłej świeżości i niepodrabialnym smaku.

Także i w kompozycji Einstöka White Ale dominują cytrusy, zwłaszcza pomarańcza. Wyraźnie czuć w nich też kolendrę, ale w żadnym razie nie suszoną. To zapach pęku kolendry dopiero co ściętego i kilka minut wcześniej przyniesionego z ogrodu do kuchni.

Niektórzy są zwolennikami jego picia latem, ale dla nas sprawdza się doskonale jako napitek całoroczny.

Islandzkie piwo Ulfur IPA

Úlfur India Pale Ale Nr 3

Úlfur IPA to dzieło tego samego browaru, który wyprodukował Leifur Nordic Saison. To porządna IPA z kuszącymi nutami grejpfruta, doprawiona kilkoma kroplami soczystej cytryny. Kolejnym intrygującym aromatem jest tu sosna, która nie wychodzi jednak na pierwszy plan, a pojawia się tuż za cytrusami. Kompozycja Úlfura na pewno zachwyci wszystkim najbardziej wytrawnych piwoszy. Jest w niej coś bardzo charakterystycznego i naprawdę nie można przejść obok niego obojętnie. Úlfur po islandzku znaczy „wilk”, a poza tym to popularne w zachodniej części wyspy imię.

Islandzkie piwo pszeniczne Freyja Witbier

Freyja Witbier

Freyja to dziecko maleńkiego browaru Ölvisholt, który warzy swoje piwa w okolicach Selfoss. Założyło go dwóch farmerów, którzy połączyli smykałkę do biznesu ze swym wielkim uczuciem do piwa.

Freyja to piwo pszeniczne w doskonałym belgijskim stylu. Oprócz wszystkich świetnych doznań smakowych, jakie dają piwa pszeniczne, wyróżnia je ciekawy cytrusowo-przyprawowy posmak. Czuć w nim kolendrę i skórkę pomarańczową. Poza tym piwo jest przyjemnie mętne. Świetnie nadaje się do posiłków, ale pite bez przegryzek też sprawdza się bardzo dobrze.

Nazwa Freyja pochodzi od nordyckiej bogini miłości, płodności i magii, a także wojny i śmierci. Uznawana za najpiękniejszą boginię z panteonu nordyckiego. W języku staronordyckim „Freyja” znaczy „dama”.

Islandzkie piwo Forseti IPA

Forseti India Pale Ale

Bardzo sobie cenimy wszystkie piwa tworzone przez browar Ölvisholt. Ostatnimi czasy naszym ulubieńcem stało się Forseti IPA. Piwo ma fantastyczny cierpko-słodki smak. Forseti IPA to kolejna aromatyczna bomba, czuć w nim mnóstwo ciekawych aromatów. Na przemian pojawiają się nuty owocowe, zwłaszcza ananasowe i kwiatowe. Całości dopełnia piękny bursztynowy odcień. Lubimy do niego przegryzać przeróżne sery. Przy ich akompaniamencie smaki tego piwa stają się jeszcze wyraźniejsze.

Browar Ölvisholt upodobał sobie nadawanie nazw swoim piwom na cześć bogów z mitologii nordyckiej. Tak też jest w tym przypadku. Forseti to bóg prawdy, sprawiedliwości i pokoju. Powszechnie uważany za najmądrzejszego z bogów Asgardu. W języku islandzkim „forseti” znaczy „prezydent”.

Islandzkie piwo Kaldi Stinnings angelica

Stinnings Kaldi

Piwo Stinnings Kaldi zawiera dzięgiel litwor (Angelica archangelica), niezwykle aromatyczne zioło porastające na Islandii wiele obszarów. Ma ono niezwykle przyjemny, wręcz odurzający aromat.

To zapach dobrze Wam znany, nawet jeśli nie mieliście okazji sprawdzić, jak dzięgiel pachnie w środowisku naturalnym. A pachnie zupełnie jak gin, którego jest istotnym składnikiem. W Stinnings Kaldi dzięgiel nie jest jednak aż tak wyczuwalny. Jego przyjemny, lekko ziołowy posmak pojawia się na samym końcu, tuż przed przełknięciem. Wyczuwamy w nim również lukrecję.

Stinnings Kaldi z browaru Bruggsmiðjan to piwo, które kojarzy nam się z wczesną jesienią na Islandii. Choć dzięgiel zakwita latem, to smak tego piwa przypomina trochę zmiany, jakie dokonują się w naturze właśnie jesienną porą. Piwo nie wybucha tu świeżością, ma za to stonowany smak, który przynosi ukojenie i wycisza zmysły.

Niektórzy piwosze ganią Stinnings za zbytnią ziołowość, ale nas ona ujęła. Czy można wyobrazić sobie bardziej islandzkie piwo niż to, do którego przemycono cząstkę sielskich islandzkich łąk?

Gdzie kupić islandzkie piwo?

Pamiętajcie, że na Islandii nie kupicie w supermarketach piwa mocniejszego niż 2,25 %. A co to za piwo bez procentów? Prawdziwe piwo dostępne jest na wyspie wyłącznie w sieci zajmującej się sprzedażą alkoholu, czyli Vínbúðin oraz w restauracjach i pubach.

Vínbúðin (przez Polaków na wyspie pieszczotliwie zwane „winbudami”) nie są na Islandii czynne jak wszystkie inne sklepy. Godziny ich otwarcia są w mniejszych miejscowościach znacznie krótsze niż na przykład te w Reykjaviku. Gdy jesteście w trasie i zamierzacie kupić jakiś sympatyczny zestaw degustacyjny na wieczór, to warto sprawdzić zawsze, w których godzinach dany Vínbúðin jest czynny (tutaj). W niedzielę zakup piwa nie jest możliwy. Piwa nie kupicie też w sobotę po 16.

Islandzkie piwa nie należą niestety do najtańszych (a co na Islandii jest tanie?), nawet jeśli nie pijecie ich w pubie, a kupujecie w sklepie. Mimo wszystko zdecydowanie warto się szarpnąć i spróbować kilka z nich. Jeśli chcecie przyoszczędzić na piwnej degustacji, to wybierzcie się do pubu w trakcie trwania happy hours. Piwo będzie wtedy znacznie tańsze.

Islandzkie piwo można z jednym wyjątkiem spróbować tylko na Islandii. Jedynie Einstök jest eksportowany do Wielkiej Brytanii i bodajże Stanów Zjednoczonych.

Kąpiel w nietypowej pianie: piwne spa

Ostatnimi czasy na skutek miłości Islandczyków do piwa zrodził się pewien intrygujący pomysł. W 2017 roku na północy Islandii w Árskógssandur niedaleko Akureyri otwarto piwne spa – Bjórböðin. Kąpiel w piwie niektórym może wydawać się co najmniej dziwna, ale odwiedzenie tego przybytku zapewne marzyłoby się niejednemu piwoszowi.

Nie dość, że zażywa się tam piwnych kąpieli, to siedząc w wannie po brzegi wypełnionej piwem, można tam skosztować wielu smakowitych rodzajów lokalnego piwa. Zwolennicy takich kąpieli są zdania, że w zaskakująco pozytywny sposób działają na ciało i ducha.

Yellow division line with Bite of Iceland logo

A gdy o piwie mowa, to na pewno przyda Wam się na Islandii znajomość słowa „skál!”, czyli „na zdrowie!”. Dajcie znać, które islandzkie piwa najbardziej przypadły Wam do gustu. Może spodobało się Wam jakieś spoza naszego wyboru?

Podobał Ci się ten artykuł? Obserwuj naszego bloga na Bloglovin’!

Follow

b b
  CHECK out also

Plecak Fjord Nansen Kagen 25 Plecak Fjord Nansen Kagen to świetny plecak do codziennego użytku w mieście czy na jakiś wypad samochodem. Jest wygodny, jak na swoje 25 l całkiem pak...
Wielkanoc na Islandii – islandzka tarta cytrynowa Wielkanoc dłuższa niż Boże Narodzenie? Zobaczcie, jak się celebruje ten szczególny czas tuż pod kołem polarnym. A dla wszystkich łakomczuchów nie lada...
O urodzie rzeczy – projektanci na Islandii Na Islandii zachwycić potrafi nie tylko przyroda. Tworzy się tu bowiem niebywale piękne rzeczy. Na tej obezwładniającej swą urodą wyspie pracują zastę...

Zostaw komentarz

https:
Co powiesz na 10% zniżki?
Lisek Bolli aż zamruczał. Zapisz się na nasz newsletter i odbierz 10% zniżki na Twoje pierwsze zakupy. Po przesłaniu formularza sprawdź swoją skrzynkę e-mail, również folder „spam”.
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych. Zgoda jest dobrowolna, lecz konieczna, aby zapisać się na newsletter. Więcej informacji o tym, jak będziemy przetwarzać Twoje dane, znajdziesz w polityce prywatności.
https:
What about 10% discount?
Make friends with our arctic fox Bolli :) Sign up for our newsletter and get 10% off your first purchase. After sending the form, check your inbox, spam folder as well.
I hereby agree to processing of my personal data by Bite of Iceland for marketing purposes. The consent is voluntary but necessary to subscribe to the newsletter. You can find more information about personal data processing in our privacy policy.