Rzecz o baranie

Bez owiec nie ma Islandii. Z tym stwierdzeniem z pewnością zgodzi się każdy Islandczyk. W dzisiejszym poście wszystko o owcach, baranach i baraninie.

Bez owiec nie ma Islandii. Z tym stwierdzeniem z pewnością zgodzi się każdy Islandczyk.


Dorodne stadko

Czy wiecie, że podczas podróży po Islandii trudno czasem napotkać Islandczyka, a nie sposób ominąć bliskiego spotkania z owcą? Faktem jest, iż to właśnie owce uznać można za najbardziej licznych mieszkańców Islandii. Owce przeróżnej maści oraz różnorakich gatunków przeważają nad wszystkimi innymi istotami zamieszkującymi wyspę. Jest ich trzy razy więcej niż samych Islandczyków. Śmiało można też rzec, iż stężenie owiec na metr kwadratowy jest tu zdumiewające. Latem na Islandii wydają się one dosłownie wszechobecne.

Od niepamiętnych czasów owce były na Islandii najważniejszymi zwierzętami. Klarownym znakiem owczej wartości pozostaje fakt, iż staroislandzkie słowo oznaczające owcę, czyli znaczyło również pieniądze. Mało tego, starodawne słowo féhirðir określające pasterza, w dzisiejszych czasach stało się terminem oznaczającym skarbnika. Mieć dorodne stadko, znaczy się być Islandczykiem szczęśliwym, zamożnym i oczywiście sytym – taka przez wieki obowiązywała na wyspie dewiza. W wielu regionach wyspy życie ludzi skupione było niemal wyłącznie wokół hodowli owiec i to aż do ostatnich lat XX wieku. Nic dziwnego, że dla wielu z nich owce były wręcz świętością. Poza tym nadzwyczaj dumnie reprezentowały tradycyjny, islandzki sposób życia. O niezwykłym stosunku wyspiarzy do owiec opowiada znakomity islandzki film „Barany”, o którym pisaliśmy wcześniej.

Syty Islandczyk

Wielu z Was to zdziwi, lecz Islandczycy przez długie wieki wcale nie parali się rybołówstwem. W tej dziedzinie mieli bowiem dość długą przerwę. Z każdym stuleciem coraz bardziej różnili się od Wikingów, którzy jako pierwsi zasiedlili wyspę i którym niestraszne były szalone sztormy i morskie czeluści. Regularne połowy wznowili w XIX wieku, a przez ten czas to właśnie owce były jednym z głównych źródeł ich pożywienia.

Przebywając przez tak długi czas na wyspie, mieliśmy okazję podpatrzeć wiele tutejszych żywieniowych nawyków. Musimy przyznać, że na początku bardzo nas dziwiły. Chociaż mnóstwo ludzi na wyspie przepada za rybnymi daniami, to do tej pory baranina jest numerem jeden, jeżeli chodzi o ulubione posiłki. W chwili, gdy bufet ugina się pod ciężarem smakołyków z całego świata, to wśród wyspiarzy i tak właśnie ona będzie cieszyła się największym powodzeniem. Jednym słowem, gdy baranina ląduje na stole, niemal każdy Islandczyk będzie za chwilę syty i szczęśliwy.

Islandzka baranina

Pieczeń nie od parady

Wszyscy, którzy przybywają na Islandię, jeśli należą do grona mięsożerców, powinni spróbować tutejszej baraniny. Wielu ludzi jest zdania, że to baranina najlepsza na świecie. Otóż islandzkie owce wraz z nastaniem prawdziwej letniej aury opuszczają zagrody i przez cały sezon wędrują wolno po wyspie. Są zaganiane na farmy dopiero pod koniec września, a do tego czasu żywią się dobrociami nieskazitelnie czystej tundry i wdychają wspaniale czyste powietrze.

Prawie każdy Islandczyk, który myśli o niedzielnym obiedzie ma przed oczyma taki oto widok: półmisek, na którym leży spory kawałek soczystej baraniny. Zdradzimy Wam kilka sekretów, jak podobną ucztę przygotować. Niektórym jej przyrządzenie może się wydać trudne, ale nic z tych rzeczy. Na dobrą sprawę, to proste, ale za to niezwykle wykwintne danie. Postanowiliśmy doprawić je typowo islandzkimi dodatkami.

W ostatnie lato oszaleliśmy na punkcie zbieractwa. Tundra ma do zaoferowania mnóstwo smakołyków, więc prócz jagód nasze koszyki zapełniał również tymianek arktyczny. Ta ciekawa roślina w ogóle nie przypomina tymianku znanego powszechnie w Europie. Ma piękny fioletowy odcień i posiada bardzo przyjemny aromat. Drugim składnikiem, który nadał baraninie ciekawego posmaku, była islandzka sól z bażyną. I ona ma niezwykły, purpurowy kolor, więc każda potrawa z jej dodatkiem prezentuje się naprawdę niesztampowo.

Jeśli macie ochotę na tradycyjną islandzką wersję, to jedyne, czego Wam trzeba, to gęsty sos pieczeniowy i ziemniaki przyrządzone na sposób islandzki – z cukrem (sic!). Częstym dodatkiem jest czerwona kapusta lub marchewka. A jeśli wolicie baraninę w bardziej nowoczesnej odsłonie, to polecamy ją z pesto miętowym.

Pieczony udziec barani z tymiankiem arktycznym | Kuchnia skandynawska


Pieczony udziec barani z tymiankiem arktycznym


Składniki:

  • udziec barani z kością
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka tymianku arktycznego (można użyć też zwykły tymianek lub rozmaryn)
  • 5 ząbków czosnku
  • czarny pieprz (świeżo zmielony)
  • sól morska z bażyną (lub zwykła sól morska)
  • 2 łyżki mąki
  • sos sojowy (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

  1. Na godzinę przed pieczeniem wyjąć baraninę z lodówki.

  2. Natrzeć baraninę oliwą, pieprzem i solą.

  3. Opiekać w piekarniku na kratce w brytfannie aż baranina nabierze pięknego, złocistego koloru (około 5 minut z każdej strony). Jeśli nie mamy takiej brytfanny, to możemy użyć kratki i pod spód włożyć zwykłą blachę.

  4. Baraninę wyjąć z piekarnika i natrzeć tymiankiem arktycznym i posiekanym czosnkiem.

  5. Przykryć luźno folią aluminiową i piec przez około półtorej godziny w temperaturze 160°C.

  6. Zdjąć folię i kontynuować pieczenie przez około pół godziny (trochę dłużej, jeśli wolimy mięso dobrze wypieczone).

  7. Wyjąć z piekarnika i poczekać około 15 minut – mięso wtedy dojdzie. W tym czasie przygotowujemy sos.

  8. Kroimy baraninę i szykujemy się na prawdziwą ucztę!

Sos:

  1. Zebrać tłuszcz wytopiony z mięsa i przecedzić go przez sitko do rondelka. Zagotować.

  2. Mąkę wymieszać z kilkoma łyżkami wody aż do uzyskania gładkiej pasty. Mieszając, wlać powstałą pastę do rondelka. Doprawić solą i pieprzem, a następnie gotować na małym ogniu przez około 5 minut. Można dodać odrobinę więcej wody, jeśli sos jest zbyt gęsty. Aby uzyskać ciemniejszy sos, można do niego dodać trochę sosu sojowego (wówczas nie solimy go wcześniej).

Pieczony udziec barani z tymiankiem arktycznym | Kuchnia skandynawska

bb
  CHECK out also

„Nie mówcie mi kuc!” – islandzkie konie Zapamiętajcie, aby nigdy, przenigdy, nie nazwać islandzkiego konia kucem. Niech nie mylą Was pozory – to bardzo mocarny kawał zwierza.
Jak tanio podróżować po Islandii (vol.3) Oto trzecia i zarazem ostatnia część naszego poradnika, z którego dowiecie się jak na Islandii się najeść, a przy tym nie pójść z torbami.
Boże Narodzenie na Islandii – Uwaga, zbliża się Kot Świąteczny! Boże Narodzenie na Islandii pod wieloma względami jest niepowtarzalne. Niektóre islandzkie zwyczaje świąteczne mogą wprawić w nie lada zdumienie. Zob...
Przypnij
Udostępnij
Tweetnij
Email