Wybuchowy sąsiad – Sekrety Vestmannaeyjar (vol. 2)

Westman Islands Vestmannaeyjar

Na Heimaey, czyli największej wyspie archipelagu Vestmannaeyjar, od 1973 roku rezyduje pewien nieprzeciętny i nieco problematyczny lokator, a zdaje się, że rozgościł się tam już na dobre. Związana jest z nim natomiast przeciekawa, ale i zatrważająca historia. Oto wulkan Eldfell, czy też jak mawiają niektórzy Góra Ognia.


12 w skali Beauforta

Przez bardzo długi czas mieszkańcom wyspy Heimaey żyło się po prostu po islandzku, czyli nad wyraz spokojnie. Ze względu na to, że w ich miasteczku znajdował się najważniejszy port w kraju, mnóstwo ludzi zakasywało rękawy i dzień po dniu mocowało się z oceanem. A gdy nie pracowali, mieli okazję wpatrywać się w niebywałą przestrzeń, bo z któregokolwiek punktu wyspy by się nie wychyliło, zewsząd widać było tylko bezkres.

Dotychczasowy rytm życia przerwała pewna styczniowa chłodna noc 1973 roku. Jak każdego wieczora Heimaeyczycy ułożyli się do błogiego snu, tyle że po pewnym czasie zostali z niego w nieprzyjemny sposób wyrwani. Otóż w okolicy przebudził się zniecierpliwiony po zbyt długiej drzemce wulkan. Co więcej, wulkanicznego stożka wcale wcześniej tu nie było, można więc sobie wyobrazić ogromny szok, jaki wywołało jego niespodziewane powstanie. O 1:45 bez najmniejszego ostrzeżenia wnętrze Ziemi zaczęło wypuszczać na powierzchnię nieposkromione potoki lawy, którym towarzyszyły pląsające w powietrzu tony popiołu. Nadzwyczaj spokojna wysepka ni z tego, ni z owego stała się scenerią dla budzącego grozę spektaklu.

Christian Bickel, 24.07.1973 (CC)

Gdyby padło na inny naród, to nie wiadomo, co też mogłoby się wydarzyć. Zważywszy jednak na to, iż Islandczycy są w kwestii wybuchów wulkanów już niejako od stuleci zaprawieni, to do sprawy podeszli rezolutnie i pomimo widoku buchających piekielnym żarem potoków lawy raczej „na chłodno”. Od kilku dni szalała w wyspiarskich okolicach potężna ulewa, a tejże nocy oceaniczne wody wziął we władanie sztorm o sile 12 stopni w skali Beauforta. Tym samym niemal cała flota rybacka znajdowała się wówczas w porcie. Na całe szczęście, bo w mig należało przetransportować ponad pięć tysięcy osób. Mając pod ręką aż tyle łodzi, można było jednak bez trudu zorganizować sprawną ewakuację. Wyspę należało czym prędzej opuścić, gdyż nieustraszone strumienie lawy zaczęły już co poniektórym napędzać sporego stracha, a do tego w płuca zaczynał wgryzać się wulkaniczny popiół. Na wyspie pozostało jedynie grupa ludzi, która miała mieć oko na całe wulkaniczne zajście, a do tego podjąć próbę uratowania dobytku z domostw. Lawa zaczynała szaleć jeszcze bardziej, zawłaszczając coraz większy teren i brawurowo zbliżając się do portu. Rybołówstwo było głównym źródłem dochodu większości mieszkańców, więc gdyby lawowe potoki śmiały się do niego wedrzeć, nastąpiłaby do gospodarcza tragedia. Czas naglił, więc nie było czasu na uratowanie zwierząt; bydło, owce i konie musiały zostać uśmiercone.

Westman Islands Vestmannaeyjar Heimaey

Christian Bickel, 24.07.1973 (CC)

Para – buch! Pompa – w ruch!

Jedynym sposobem na uratowanie wyspy i losu jej mieszkańców było zatrzymanie biegu lawy. Można było tego dokonać poprzez jej schładzanie. Cóż to jednak za wyzwanie – oziębić lawę! Niesamowicie dzielni islandzcy strażacy-ochotnicy ani myśleli się poddać, mimo że ową koncepcję można było uznać raczej za syzyfową. Tak więc przez najbliższą dobę niestrudzenie polewali buchające płomieniami potoki lodowatą wodą. Pomimo sceptycyzmu niedowiarków bardzo skutecznie udawało się zahamować przypływ lawy. Walka trwała, ale wyspiarzom brakowało już sił. Na całe szczęście Stany Zjednoczone zgodziły się na wypożyczenie Islandczykom potężnych pomp chłodzących, które jako jedyne były w stanie stawić czoła rozjuszonym płomieniom.

Walka z żywiołem trwała aż kilka miesięcy, a w tymże czasie do wulkanu zdążono wpompować ponad sześć milionów litrów wody morskiej. Ostatecznie, gdy akcja ratunkowa w końcu się zakończyła i było już wiadomo, że port ani w ułamku nie jest zagrożony, mieszkańcy świętowali przez wiele dni. Po niekończących się wiwatach na cześć strażaków i wielu beztroskich spotkaniach towarzyskich, przystąpiono do odbudowy osady. A wkrótce, jak przystało na pragmatycznych w duchu Skandynawów, Islandczycy zaczęli wykorzystywać energię z powoli dogorywającej lawy do ogrzewania wody oraz generowania elektryczności. Prócz mnóstwa szkód i bałaganu, jaki narobił niecny wulkan, wynikło również i coś niespodziewanie radosnego dla mieszkańców. Mianowicie do wyspy „dokleił się” całkiem nowy i niebywale urodziwy kawałek lądu.

Westman Islands Vestmannaeyjar Heimaey

A na imię będzie mu…

Jakiś czas po wybuchu pojawiło się także zasadne pytanie, jak też nazwać wulkan, który ni z tego ni z owego przysporzył mieszkańcom wyspy tylu zmartwień. Każdy miał w tej kwestii coś do powiedzenia. Spore grono osób uważało, iż powinien on przejść do historii jako Kirkjufell (Góra Kościelna), zważywszy na to, iż erupcja rozpoczęła się tuż przy farmie zwanej Kościelną. Wielu powiadało też, że stosowna byłaby nazwa Dudniąca Góra. Zważywszy na to, iż pomysłów miano multum, do porozumienia było dojść bardzo ciężko. Ku wielkiemu niezadowoleniu mieszkańców komisja ostatecznie uznała, że wulkan będzie nosił nazwę Eldfell, czyli Góra Ognia. Na pospolity „Eldfell” psioczyła potem przez długi czas większa część miasteczka, gdyż ich zdaniem „górą ognia” był po prostu każdy wulkan. Mimo wszystko nazwa ostatecznie się przyjęła, ale znając niepokorne charaktery Islandczyków, zapewne każdy na sąsiedzki wulkan ma swój własny pieszczotliwy przydomek.

Westman Islands Vestmannaeyjar Heimaey

Westman Islands Vestmannaeyjar Heimaey

Muzeum Eldheimar upamiętniające wybuch wulkanu w 1973.

Westman Islands Vestmannaeyjar Heimaey Map

Podobał Ci się ten artykuł? Obserwuj naszego bloga na Bloglovin’!

Follow

bb
  CHECK out also

Jagodowe szaleństwo Islandczycy właśnie zaczynają szperać po wszelkich szafkach i kuchennych zakamarkach w poszukiwaniu przeróżnych koszy i wiaderek. Sezon jagodowy rozp...
Paralotnia na Islandii – o sztuce latania Od dawna o tym marzyliśmy. Lot paralotnią nad polami lawowymi to zdecydowanie jedna z najbardziej ekscytujących rzeczy, jaka przydarzyła się nam podcz...
Islandia – TOP 50 niesamowitych atrakcji Islandia nie ma sobie równych, jeśli chodzi o nagromadzenie turystycznych hitów. Planujesz podróż? Koniecznie zapoznaj się z naszą listą TOP 50 atrakc...
Przypnij
Udostępnij
Tweetnij
Email