Zorza polarna – poradnik fotograficzny

Zorza polarna Islandia

Zorza polarna przyprawia o ciarki na plecach każdego bez wyjątku. Nic zatem dziwnego, że każdy chciałby mieć własne trofeum z nocnego polowania. Początki bywają trudne i często kończą się niepowodzeniem. Jak fotografować zorzę polarną? Poznajcie nasze niezawodne sposoby!


Zorza polarna: sprzęt fotograficzny

  • Aparat. Zorza polarna jest dosyć wymagająca, jeśli chodzi o sprzęt fotograficzny. Najlepsza będzie zdecydowanie lustrzanka cyfrowa. Pozwala nam ona fotografować w trybie manualnym, a także można do niej podpiąć dobry jasny obiektyw. Poza tym lustrzanki zazwyczaj bardzo dobrze sobie radzą z wysokimi czułościami. W dobrej klasy aparacie możemy ustawić ISO 2000 czy nawet 3200 i szum będzie nadal mało dostrzegalny. To pozwala nam skrócić czas ekspozycji, a właśnie do tego dążymy, fotografując zorzę. Zdjęcia zorzy najlepszej jakości uzyskamy właśnie, fotografując lustrzanką, ale nie będzie najgorzej, jeśli dysponujemy bezlusterkowcem. Jeśli posiadamy aparat kompaktowy, to jeszcze nic straconego. Na zdjęcia świetnej jakości oczywiście nie mamy co liczyć, ale zorzę schwytamy; pod warunkiem, że nasz kompakt posiada tryb manualny. Aparat w telefonie nie nadaje się do fotografowania zorzy polarnej.

  • Jasny, szerokokątny obiektyw. W przypadku pełnej klatki świetnie spisze się obiektyw stałoogniskowy 24 mm, najlepiej o światłosile f1.4 lub f1.8. Takim sprzętem uzyskamy zdjęcia najwyższej jakości. Nie znaczy to oczywiście, że jeśli posiadamy zooma f2.8, to nic nam nie wyjdzie. Cały czas możemy takim zestawem zrobić naprawdę bardzo dobre zdjęcia. A dlaczego tak jasny i dlaczego szerokokątny? Jak zapewne wiecie, zorza polarna porusza się po niebie stosunkowo szybko. Zamrozić jej ruchu na zdjęciu nam się nie uda, ale im jaśniejsze szkło, tym bardziej możemy skrócić czas ekspozycji, a tym samym wyraźniej uchwycić detale i kształt zorzy. Ponadto przy dłuższej ekspozycji (rzędu 25-30 s) gwiazdy nabierają ogoniastego kształtu i nie wygląda to najlepiej na zdjęciu. Zorza polarna szaleje po całym niebie, więc nic nam w tym przypadku po teleobiektywie. Szeroki kąt to podstawa – umożliwi nam schwytać aurorę w całej jej okazałości i jeszcze uchwycić coś na pierwszym planie dla oddania skali.

  • Solidny statyw. Bez niego ani rusz. Z ręki nigdy nie wykonamy zadowalającego zdjęcia, na którym zorza polarna nas zachwyci. Czas ekspozycji jest po prostu o wiele za długi, aby nam cokolwiek wyszło. Jeśli posiadamy lustrzankę, to statyw musi być stosunkowo ciężki i naprawdę solidny. Na Islandii często straszliwie wieje. Zatem podpinając nasz aparat do czegoś marnej jakości, nie tylko ryzykujemy uzyskaniem poruszonych zdjęć, ale przede wszystkim zniszczeniem sprzętu. A tego chyba nie chcemy. Dobrze, jeśli statyw posiada hak, dzięki któremu możemy go dociążyć, np. wieszając na nim plecak czy jakiś kamień. Jeśli posiadamy aparat kompaktowy, możemy się oczywiście zdecydować na tańszy statyw. Uważajmy jednak na wiatr – taki lekki zestaw bardzo łatwo zdmuchnąć.

  • Wężyk spustowy lub wyzwalacz radiowy. Te akcesoria gwarantują nam nieporuszone zdjęcia. Jeśli ich nie posiadamy, możemy sobie poradzić, korzystając z samowyzwalacza.

Jak fotografować zorzę polarną – krok po kroku

Zorza polarna nastręcza wiele problemów początkującym adeptom fotografii. Do zrozumienia tego poradnika przyda się znajomość podstaw fotografii. Przysłona, migawka, ISO – bez obeznania w tych pojęciach trudno będzie zrozumieć, o czym mówię, ale postaram się przekazać wszystko jak najprościej. Nie ma jednego skutecznego przepisu na sfotografowanie zorzy. Z zorzą nie jest jak z pieczeniem ciasta – 500 g mąki, 3 jajka, 200 g masła itd. Wszystko zależy od wielu czynników – przede wszystkim od tego, jak intensywne jest zjawisko i jakim dokładnie sprzętem dysponujemy. Niestety nie można podać dokładnych parametrów, które zawsze będą skutkowały poprawnym technicznie zdjęciem. Można jednak podać ogólną receptę, która jest skuteczna i po kilku próbach umożliwi Wam schwytanie zorzy. Spotkałem wiele osób, które kierują swój aparat w niebo, robią zdjęcie w trybie automatycznym i zastanawiają się, dlaczego na zdjęciu kompletnie nic nie widać. Najważniejsza rzecz – przejdźcie na tryb manualny i ustawcie aparat na statywie. To już połowa sukcesu!

  1. Ostrość. Poprawne ustawienie ostrości nie jest takie proste jak w przypadku fotografii dziennej. Jeśli zabieramy się za fotografowanie zorzy aparatem z wymienną optyką, to ostrość ustawiamy manualnie. Nie jest to najłatwiejsze zadanie w nocy. Musimy wybrać jakiś jasny punkt na niebie (którąś z gwiazd lub księżyc) i kręcimy pokrętłem, aż złapiemy ostrość. Warto uruchomić tryb podglądu na żywo (Live View) i obserwować obiekt, na który ostrzymy na wyświetlaczu. W ten sposób ustawimy ostrość o wiele precyzyjniej. Jeśli akurat księżyca nie ma, a gwiazdy też nie świecą zbyt intensywnie, to ostrość musimy ustawić metodą prób i błędów. Na początku ustawiamy ostrość na nieskończoność i bardzo delikatnie kręcimy pokrętłem, dosłownie odrobinę. Jeśli ostrość ustawimy na nieskończoność, to często zdjęcie będzie nie do końca ostre. Ponieważ fotografujemy bardzo jasnym obiektywem, który ma niewielką głębię ostrości, ten etap nie jest najłatwiejszy – drobna pomyłka powoduje nieostrość zdjęcia. Jeśli fotografujemy aparatem kompaktowym, to ostrość ustawiamy automatycznie – podobnie jak wyżej na księżyc, czy którąś z gwiazd. Robimy to jednak dopiero po tym, jak ustawimy pozostałe parametry.

  2. Przysłona. Ustawiamy otwór przysłony na największy z możliwych, np. f1.4 czy f1.8. Musimy wpuścić jak najwięcej światła. Jak już wcześniej mówiłem, dążymy do tego, aby jak najbardziej skrócić czas naświetlania.

  3. ISO. Tutaj przyda się znajomość naszego aparatu. Musimy wiedzieć, przy jakiej maksymalnej czułości wciąż uzyskamy zdjęcie, które charakteryzuje się małą ilością szumów. W niektórych aparatach jest to 800, inne dobrze sobie radzą nawet przy ISO 2000 czy 3200. Generalnie im mniejsza czułość, tym mniej szumów – niezależnie od tego, jaki mamy aparat.

  4. Migawka. Przy ustawianiu migawki trzeba posłużyć się metodą prób i błędów. Najpierw próbujemy z czasem naświetlania rzędu 15 s. Jeśli zdjęcie jest zbyt ciemne, to wydłużamy czas do 20 s. Jeśli zbyt jasne, to skracamy czas do 10 s. I tak kombinujemy. Generalna zasada jest taka, że raczej nie stosujemy czasów dłuższych niż 25 s ze względu na zniekształcenie kształtu gwiazd i zbytnie rozmycie kształtu zorzy. Jeśli dochodzimy do 25 s i zdjęcie nadal jest zbyt ciemne, to musimy zwiększyć ISO. Trzeba znaleźć najlepszy kompromis między ziarnistością zdjęcia a uchwyceniem kształtu aurory. Zatem bawimy się czasem otwarcia migawki i ISO, aż do uzyskania zadowalających efektów.

The-first-Northern-Lights-photograph-Martin-Brendel-Alta-1892

Pierwsza zachowana fotografia zorzy polarnej. Martin Brendel, 1892, Alta, Norwegia.

Zorza polarna – porady dla zaawansowanych

Jeśli opanujemy tę sztukę i zorzę potrafimy już zarejestrować za każdym razem, gdy tylko się pojawi, wówczas pora na kolejny etap. Nawet jeśli zatrzymacie się na tym etapie, to i tak jest już dobrze. Wielu turystów ma spory problem, żeby zarejestrować cokolwiek. Pamiętajcie jednak, że schwytać zjawisko na zdjęciu to jedno, a zrobić ciekawą fotografię zorzy to już zupełnie inna rzecz. Jeden wyjazd i jedno spotkanie z zorzą raczej na to nie wystarczy. Jeśli jednak będziecie cierpliwi i dacie sobie czas, efekty mogą być niesamowite. Pamiętajcie, że wcale nie potrzebujecie zorzy, aby ćwiczyć. Po prostu fotografujcie w nocy, a kiedy przyjdzie moment na spotkanie z zorzą, będziecie mogli się w pełni skoncentrować na artystycznej stronie tego zadania. Pora zatem na kolejny stopień wtajemniczenia.

Znacie takie zdjęcia – delikatna zorza polarna na niebie, ucięte czubki drzew? W sieci takich fotografii jest mnóstwo. Przypomnijcie sobie ten spektakl, który widzieliście na niebie. Czy takie zdjęcia choć w małym stopniu oddają to, czego mogliście doświadczyć? Co zatem zrobić, aby ktoś, kto ogląda zdjęcia z waszego nocnego polowania, nie mógł wyjść z podziwu?

  • Po pierwsze musicie trafić na spektakularną zorzę. Nie każda zorza polarna jest intensywna i przybiera interesujący kształt z fotograficznego punktu widzenia. Przyda Wam się trochę szczęścia i niestety na to nie macie żadnego wpływu.

  • Szczęście się do Was uśmiechnęło! Trafiliście na bezchmurne niebo, a zorza polarna, która szaleje na niebie, po prostu zapiera dech w piersiach. Co dalej? Najważniejsza rzecz: pomyślcie o pierwszym planie. To on decyduje, czy Wasze zdjęcie będzie czymś niesamowitym, czy tylko zwykłą rejestracją zjawiska. Zatem nie kierujcie aparatu prosto w niebo. Znajdźcie coś interesującego, co zbuduje Wam kompozycję i odda skalę tego facynującego zjawiska. Sprawdzi się tutaj wiele rzeczy – rozświetlony namiot, islandzki kościółek, opuszczona farma, torfowy domek, jakieś formacje skalne, czy inne elementy pejzażu.

  • Jeśli naprawdę poważnie podchodzicie do fotografii zorzy polarnej, dobrze jest taki motyw znaleźć zawczasu. Przyjechać za dnia, przemyśleć kompozycję. W ciemnościach ciężko się pracuje, a w tym przypadku często nie mamy zbyt wiele czasu – zorza polarna w upragnionym przez nas punkcie na niebie może się pojawić tylko przez chwilę, a później przenieść w inną część nieba. Nie dajcie jej się przechytrzyć!

  • Ponieważ pracujecie na dużym otworze przysłony, który charakteryzuje się małą głębią ostrości, może pojawić się problem z nieostrym pierwszym planem; szczególnie, jeśli obiekt znajduje się dosyć blisko obiektywu. Nie ma wtedy innego wyjścia niż wykonać dwie ekspozycje. Pierwszą z nich z ostrością ustawioną na niebo, a drugą – na pierwszy plan. Następnie łączymy takie dwa zdjęcia w programie graficznym.

Zorza polarna – co może się przydać?

  • Czołówka. Niezastąpiona przy szukaniu odpowiedniego miejsca, przy rozstawianiu statywu. Powinna znaleźć się w plecaku każdego łowcy zórz.

  • Mocna latarka. Czasem przydaje się do oświetlenia jakiegoś elementu naszej kompozycji, np. domku torfowego. Podczas trwania ekspozycji, oświetlamy wtedy wybraną część kompozycji, płynnie przesuwając wiązkę światła. Technika ta nazywa się malowaniem światłem.

  • Rękawiczki fotograficzne bądź myśliwskie. Nie raz uratowały moje palce przed przemarznięciem. Można w nich odsłonić tylko sam kciuk i palec wskazujący, a tylko tych palców potrzebujemy do sprawnej obsługi aparatu. Kiedy nie fotografujemy, możemy zakryć wszystkie palce. Dopiero kiedy się na nie natknąłem, pokochałem fotografować na mrozie.

  • Termos z gorącą herbatą.

  • Bardzo grube skarpety, najlepiej wełniane. Na Islandii można dostać niesamowicie ciepłe skarpety z wełny tamtejszych owiec. Oczywiście należy ubrać się niezwykle ciepło. Nawet jak jest koło zera, to trzeba ubrać się tak jakby było -10 czy -15 °C. Islandzkie 0 °C to nie jest polskie 0.

Nie łamcie się, jeśli efekt nie jest taki, jaki sobie wymarzyliście. Fantastyczne zdjęcia zorzy rzadko powstają podczas krótkich wyjazdów, tak przy okazji. Często od pomysłu do realizacji mija wiele dni, a nawet miesięcy. Chociaż czasami ma się to szczęście. Przyjeżdża się na nocleg po południu, tuż obok naszej miejscówki jest piękny kościół, albo domek torfowy. Prognoza mówi, że w nocy można się spodziewać niesamowitej zorzy. I jest! Raz też trafiłem na fascynujący spektakl, wychodząc w nocy z namiotu za potrzebą. Cuda się zdarzają 🙂 Powodzenia! Jak już wrócicie z polowania, podzielcie się swoimi zdobyczami w komentarzach.

Zapoznajcie się także z pierwszą częścią poradnika, gdzie omawiamy, jak w ogóle się zabrać za poszukiwanie zorzy polarnej.

Zorza polarna Islandia

Takie cudo przytrafiło się nam pod koniec września na Fiordach Zachodnich.

bb
  CHECK out also

Porosty na śniadanie? Ot cała Islandia! Czy ciekawi Was, co takiego możecie spróbować na Islandii na śniadanie? Dziś kilka słów o islandzkich zwyczajach śniadaniowych. Wypróbujcie nasz przep...
Noc na opak – dzień polarny na Islandii Kiedy dzień nigdy się nie kończy, dziwny to stan. Wyobraźcie sobie – środek nocy a za oknem jasno. Spać czy nie spać? Z początku organizm wariuje....
Rabarbarowy zawrót głowy – lemoniada z rabarbaru Trudno w to wszystko uwierzyć – Islandię nawiedziła fala upałów. Jest powyżej 25 stopni! Na ochłodę proponujemy niezwykle orzeźwiającą islandzką lemon...